Uchodźcy u drzwi

Siedzę sobie spokojnie w święta w domu, a tu nagle zadzwonił domofon. Spojrzeliśmy po sobie, bo nikogo się nie spodziewaliśmy. „Trzej Królowie” – oznajmił mi dziecięcy głos w słuchawce. Wpuściłam, choć chwilę zawahania miałam, bo przecież każde dziecko wie, że Trzej Królowie przybywają 6 stycznia. A jednak nie każde…

Three wise men and star

Chwilę później przed moimi drzwiami stali Trzej Królowie, a właściwie dwie królowe i król – cała trójka owinięta w firanki. Być może w tym zadziwieniu coś mi umknęło, ale jestem prawie pewna, że korony na głowie nie miało żadne z nich. Odśpiewali mi kolędę i zadzwonili skarbonką. Popatrzyłam na te dzieciaki i trochę żal mi się ich zrobiło, bo widać było, że im się nie przelewa w domu. W takiej zresztą okolicy mieszkam.

Mimo wszystko jednak, nim zdecydowałam się wesprzeć towarzystwo jakimś groszem, postanowiłam dopytać, któż to uczy ich religii, że Trzej Królowie przybyli do moich drzwi tak wcześnie. W sumie gdyby wziąć to na rozum, to we współczesnych czasach mają do tego prawo – w końcu do dyspozycji mają więcej możliwości niż tylko wielbłądy. I po tym pytaniu nastąpiła cisza… Przez chwilę nawet pomyślałam, że to może faktycznie Trzej Królowie z Dalekiego Wschodu i nie rozumieją po polsku. Ale w końcu przemówili z przerażeniem zerkając na siebie.

the three kings on their camels and the holy family in a rustic nativity scene

Święta to taki czas, kiedy nie należy się złościć. Ale trochę jednak takie odwiedziny wyprowadzają mnie z równowagi. Bo przecież takie tradycje mają swoje terminy i odpowiednią oprawę. Jak tak dalej pójdzie, to Trzej Królowie będą pukać do drzwi i latem… Za moich czasów (brzmi jakbym miała co najmniej 100 lat) – Trzej Królowie nie tylko chodzili 6 stycznia, ale i stroje mieli starannie i pieczołowicie przygotowane, o koronach na głowie nie wspomnę.

W Święta Bożego Narodzenia i owszem, można było spodziewać się pukania do drzwi, ale w wykonaniu kolędników. We wsiach wokół mojego miasta jeszcze się ten zwyczaj praktykuje. Przebrani kolędnicy chodzą z gwiazdą od domu do domu z kolędą i życzeniami pomyślności w Nowym Roku, za co otrzymują od gospodarzy dary w postaci jedzenia lub drobnych datków pieniężnych.

Już w środę prawdziwe święto Trzech Króli. Pewnie wówczas do moich drzwi zapuka ich nie trzech, a trzydziestu. Mam jednak nadzieję, że wysilą się oni, przygotowując swoje stroje, a i repertuar kolędowy będą mieli bogatszy niż zwrotka i refren. I nie, nie jestem przeciwko tradycji – cieszę się, że te wciąż są przez kogoś kultywowane. Szkoda tylko, że tak „byle jak”.

heilige drei könige, Sternsinger, 6 januar, kinder, dreikönigstag, balthasar, segen, bethlehem, Kirche, caspar, cmb, drei könige, Grafik, dreikönig, weihnachtsstern, Illustration, Sammeln, dreikönigsfest, gaben, geschenke, hilfe, himmel, Sterndreher, jesuskind, krippe, Gemeinde, lied, melchior, mohr, morgenland, Myrrhe, singen, spende, stern von betlehem, sterne, tradition, Brauchtum, weihnachten, weihnachtsfest, sammeln, weihnachtsgeschichte, weihnachtszeit, weihrauch, weisen

A jak jest u Was? Doświadczacie jakichś lokalnych tradycji związanych ze Świętem Trzech Króli?

Buziaki!
signature
Subskrybuj, żeby nie przegapić żadnego posta!
Podaj swój e-mail, aby otrzymywać informacje o nowościach!
Tagi

Co o tym myślisz?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

1 komentarz
  • Helen G.
    3 stycznia, 2016

    Mnie zdarzyło parę razy, że dzieciaki chodziły z gwiazdą i zbierały nie wiem na co. Ale nigdy nie było to podczas świąt.

  • liiviia
    3 stycznia, 2016

    Karolino ,odpisałam Ci na moim blogu ,ale piszę i tu .Dziękuję serdecznie za życzenia.Jesteś wielka ,juz sama wiesz dlaczego .Wybacz mi sarkazm .Ja taka nie jestem ,ale bywam. U mnie jeszcze nie było Trzech Króli ,a kolędnicy …to już tradycja zanika ,nie ma mowy o przebieraniu ;czasem zadzwonią odfałszują jedną zwrotkę znanej kolędy i czekają na datki. Ludzie dają ,bo to dzieci przychodzą .
    Pozdrawiam Cię serdecznie .

  • Edyta knop
    3 stycznia, 2016

    Witam.U mnie co rok przychodzą kolędnicy.Przeważnie dzieci,zaśpiewają kolędy.Owszem wpuszczam do domu,posłucham jak śpiewaja i zawsze coś im dam.Widocznie tradycja nie zanikła w moich stronach.Pozdrawiam

  • GI.
    3 stycznia, 2016

    great post!
    xoxo Gi.

    new post
    http://f-lover-fashion-blog.blogspot.it

  • Paola Lauretano
    3 stycznia, 2016

    Wishing you a very happy new year darling!
    Kisses, Paola.

    Expressyourself

    My Facebook

  • Paulina
    3 stycznia, 2016

    U mnie na wsi zawsze chodzili kolędnicy. Nawet wielokrotnie brałam w czymś takim udział 🙂 Ale to było kiedyś…

  • Anna
    3 stycznia, 2016

    Szkoda że u mnie nie ma zwyczaju chodzenia kolędników

  • Hm, ja się nie spotkałem nigdy z kolędnikami, nie wiem, czy w mojej miejscowości się to praktykuje 😉 A co do tradycji, kiedyś czytałem na Onecie mity o bożym narodzeniu i napisali, że mogli nie istnieć i że to zmyślone przez Kościół Katolicki :/ Hm, nie wiem, czy to prawda, czy nie, ale jak już jest takie święto kalendarzowe, to niech chodzą w tym dniu 🙂 Niedługo to wigilia będzie w lecie 😉 Pozdrawiam 🙂

  • JoAnna
    3 stycznia, 2016

    U mnie dzieciaki chodzą po cuksy.
    Nie chcą kasy, tylko słodycze, zawsze więc mam coś na tę okazję…

    Pada śnieg, a do środy niedaleko, zobaczymy, czy i do mnie zajrzą trzej królowie. 🙂

    Pozdrawiam ciepło.

  • justynka ma kota...
    3 stycznia, 2016

    Za moich dziecięcych czasów kolędnicy przychodzili pieknie przygotowani, z szopką, wiazdą i turoniem 🙂 Dawno już nie spotkałam się z takimi prawdziwymi kolędnikami…

  • Shirley Tay (Blackswan)
    3 stycznia, 2016

    Gosh, I love your new blog layout! It’s so neat & nice, Karo! Awesome post & Happy 2016, dear! xoxo

  • barbara
    3 stycznia, 2016

    U mnie raczej dzieci nie chodzą, ani w Święta anie w Święto Trzech Króli…serdecznie pozdrawiam…

  • Klaudia Chrapko
    3 stycznia, 2016

    U mnie na wsi u babci kolędnicy wciąż chodzą i trzymają nawet tzw kobyłkę inaczej turonia mieli w tym roku gwiazdę śpiewali dosyć długo a potem dostali poczęstunek 😉

  • To pierwszy raz kiedy spędzamy to święto we Wrocławiu i raczej nie liczymy na żadnych przybyszy xD

  • cyrysia
    3 stycznia, 2016

    U mnie nie ma żadnych zwyczajów/tradycji związanych ze świętem Trzech Króli. Niemniej przeraził mnie Twój post. Aż serce się kraje na myśl ile dzieci chodzi w święta głodnych lub nieszczęśliwych z powodu nieciekawej sytuacji rodzinnej bądź finansowej. …

  • Lenya
    3 stycznia, 2016

    Wishing you a fantastic 2016, Karo.
    xoxo
    Lenya

  • sylwia
    3 stycznia, 2016

    Kolędników znam i żałuję, że u nas ta tradycja zanika. Ale o trzech królach nigdy nie słyszałam.

  • Fitnesanka
    3 stycznia, 2016

    U mnie tego zwyczaju nie ma, ale przez ostatni tydzień byłam w górach i trochę przesadzali Ci kolędnicy 😉 Siedziałam w restauracji i przez ok 2 godziny przewinęły się trzy grupy dzieciaków ze skarbonkami. Muszę przyznać, że to było irytujące.

  • justekmakemesmile
    3 stycznia, 2016

    Blog wygląda świetnie, ale chyba już to pisałam:))

  • napiecyku
    3 stycznia, 2016

    W pełni się z Tobą zgadzam. Do nas również pukają Trzej Królowie i kolędnicy, z roku na rok jednak gorzej przygotowani. Ostatnio bez żadnego przebrania, tylko z szopką w dłoniach. Szkoda, że tradycja zanika na naszych oczach 🙁

  • Świnka
    3 stycznia, 2016

    Ja mijałam kolędników jak gdzieś szłam i głośno narzekali jacy to ludzie są bezduszni że im nie płacą,…… popatrzyłam na nich i w ogóle nie byli przebrani, jeden trzymał 'zdechłą’ szopkę w rękach… No to jest na prawdę dziwne że ludzie myślą, że jak zafałszują jedną kolędę to domownicy będą im dziękować i płacić miliony 😀

  • Simera
    3 stycznia, 2016

    Nice post dear.

  • domowacukierniaewy.blox.pl
    4 stycznia, 2016

    U mnie rzadko widać kolędników, zdarza się jednak, że chodzą, zazwyczaj dzieci, ale zawsze są starannie przygotowani 🙂

  • Sharon D
    4 stycznia, 2016

    It is not practiced here where I live. Happy New Year to you and your family. 😀

    By the way, congratulations on your new blog!

  • Kathy Leonia
    4 stycznia, 2016

    u nas nie ma kolędników… kiedyś dzieci sąsiadów chodziły ale teraz cichutko jak makiem zasiał. Nikt nie dzwoni;p

  • Marionetka Mody
    4 stycznia, 2016

    Ja się jeszcze nigdy nie spotkałam ani z kolędnikami ani z innymi „akwizytorami” i oby to trwało jak najdłużej…

  • Magda
    4 stycznia, 2016

    Ciekawe ile osób odwiedzi Cię 6 stycznia ;). A swoją drogą pamiętam jak moi sąsiedzi śpiewali kolędy… w lato… wrażenia – bezcenne.

  • Teresa
    4 stycznia, 2016

    U nas nikt nie chodzi. Królowo ja też pamiętam….. sama nawet chodziłam w dzieciństwie i masz rację, stroje musiały być starannie a i pora odpowiednia. Tak jak wszędzie i tu przebiła się bylejakość. Pozdrowienia Królowo. serdeczne a na Nowy 2016 Rok zdrowia Ci życzę. 🙂 .

  • sandraxblog
    4 stycznia, 2016

    Kolędnicy zdarzają się u mnie, ale rzadko i zwykle chodzą w święta Bożego Narodzenia i to w przebraniach (nie z firanek) 🙂

  • Agnieszka
    4 stycznia, 2016

    Dalej niezbyt wiem o co chodzi z tym świętem, chociaż wiem przecież kim byli trzej królowie 🙂 Ale ostatnio po raz pierwszy miałam w domu kolędników!

  • M&MFASHIONBITES
    4 stycznia, 2016

    Nice photos 🙂
    Maria V.

  • June
    4 stycznia, 2016

    Beautiful post!~ Happy new year
    xx
    June Wants It All – Indian fashion and lifestyle blog

  • Paola Lauretano
    4 stycznia, 2016

    Ciao Karo, have a great start of the week!
    Kisses, Paola.

    Expressyourself

    My Facebook

  • miraga
    4 stycznia, 2016

    Taki trend, żeby wszystko robić na skróty :/

  • Carmy
    4 stycznia, 2016

    so nice 🙂
    kisses

  • czerwonafilizanka
    4 stycznia, 2016

    No właśnie byle jak… ja tam nie wspieram takich gości…

  • blogierka
    5 stycznia, 2016

    Też bym się lekko zirytowałą na Twoim miejscu ;).
    A ja się przyznam ze w całym swoim 33 letnim życiu nie spotkałam ani kolędników ani „3 króli”. Gdzie oni się ukrywaja? 😉

  • lukaszmakeup.blogspot.com
    5 stycznia, 2016

    Łatwy to temat nie jest … ja jednak trzymam dystans od wypwoiedzi ;]

  • jotka
    5 stycznia, 2016

    Kiedyś chodzili, nawet szopki ładne mieli i kolędy śpiewali. Z czasem coraz rzadziej, a razu pewnego zdziwiona wielce byłam, bo stanęło u drzwi 2 chłopaków, „szopkę”wyciętą mieli z gazety i zwyczajnie żebrali, bo nawet zaśpiewać nie chcieli. Powiedziałam, że dam grosik jak zaśpiewają, wymęczyłam ich strasznie…

  • Eileen
    5 stycznia, 2016

    Hello, lovely post and images. Have a happy day and week ahead!

  • Katsunetka
    5 stycznia, 2016

    To chyba było w zeszłym roku. Nie pamiętam jednak czy to był 6 stycznia, czy wcześniej. Przyszło chyba z 10 osób, pomijam opiekuna. Nie dość, że odśpiewali bardzo ładnie kolędę to jeszcze mieli takie króciutkie, powiedzmy przedstawienie. Więc była kolęda, opowiadanie i życzenia. Było to czymś niesamowitym i takich kolędników to ja rozumiem.

  • weronika
    5 stycznia, 2016

    Bylejakość to powszechna choroba… Byle przyjść i byle wziąć parę groszy. Rodzice kupują droższe stroje na Halloween, zamiast właśnie na Świąteczne wizyty kolędników… ECH 🙁

  • Kobieta po 30
    5 stycznia, 2016

    Ech…dzieciaki „niewyedukowane”, chyba liczyły na szybkie pieniądze. Jakkolwiek dziwnie to brzmi, ale chyba trochę w tym prawdy – bo tak mamy, że chcemy od razu, a starać się mało komu się chce…Dzieci widzą jak to robią dorośli i naśladują. W myśl zasady – należy się.

  • Angie@Angie's Recipes
    5 stycznia, 2016

    Happy New Year!

  • Małgorzata K.
    5 stycznia, 2016

    No trochę powinni się postarać ze strojami 🙂

  • CelebrityFlash
    5 stycznia, 2016

    U mnie co roku pojawiają się kolędnicy w czasie świąt ale w tym roku jakoś ich nie było. Co bardzo zaskoczyło moją rodzinę.
    http://celebrity-flash.blogspot.com/

  • Mozaika Rzeczywistości
    5 stycznia, 2016

    W Warszawie to mało tradycji jakichś wyszukanych odnośnie 6 stycznia. Może o jakiejś nie wiem, ale jakby taka istniała, byłaby czymś niezwykłym. To jak nie przyrównując w japońskim domu, tam też było słychać wszystko z całego domu. 🙂

    Pozdrawiam!

  • Joanna Balcar-Palinker
    5 stycznia, 2016

    U nas kolędnicy chodzą od świąt,zawsze te same dzieci, ale daję parę groszy ,no bo to dzieci.

  • Ania
    6 stycznia, 2016

    Miałam kiedyś to natchnienie żeby kolendować w święta. I wcale już taka mała nie byłam, bo chodziłam do liceum. Zebrało się sporo mlodszych i starszych dzieciaków. Mieliśmy „repertuar”, czyli te kolendy które wszyscy znali. Zrobilismy stroje, pomogliśmy młodszym . Była kupa śmiechu. Wiekszość nas wpuszcza)

  • Beata Redzimska
    6 stycznia, 2016

    To w sumie fajna tradycja, ale rzeczywiscie fajniej to odbieramy, jezeli ludzie koledujacy sie do tego przygotuja, a nie (jak to piszesz) robia to byle jak, tylko dla grosza. Pozdrawiam serdecznie Wszystkiego naj w nowym roku

  • Bookendorfina
    6 stycznia, 2016

    Smutne, że coraz częściej właśnie takie nieprawidłowe podejście prezentują „odwiedzający nas”. Nie na tym, tak jak piszesz, powinno to polegać.

  • Agnieszka - Polska Zupa
    6 stycznia, 2016

    Z jednej strony tradycja kolędowania zanika, a z drugiej mimo tylu możliwości które są dzisiaj, a wcześniej nie było to kolędowanie jest takie byle jakie i sprowadza się do jednego, takiego ubranego w tradycję żebrania. Chociaż może się mylę, może gdzieś nadal wesoło i kolorowo, a kolędnicy dobrze się przy tym bawią, wciągając w zabawę odwiedzanych?

  • GI.
    6 stycznia, 2016

    have a nice day!
    xoxo Gi.

    new post
    http://f-lover-fashion-blog.blogspot.it

  • ariadna
    6 stycznia, 2016

    U nas kolędnicy i owszem zaglądają, ale podobnie, jak u Ciebie, nie zawsze są przygotowani.
    Czasem bywa, że ktoś nie w ogóle nie ma słuchu muzycznego, choć usiłuje śpiewać. Czy ktoś, kto nie potrafi śpiewać, występuje w chórze? 😉 Może powinnam być bardziej liberalna 🙂

    Udanego roku dla Ciebie i rodzinki 🙂
    nemezis

  • Beauty Follower
    6 stycznia, 2016

    Happy New Year dear 🙂

    http://beautyfollower.blogspot.gr/

  • Zdeterminowana Ana
    6 stycznia, 2016

    U mnie ani kolędników, ani królów nie było.. 🙁
    Kiedyś jeszcze dzieci chodził i śpiewały, ale teraz to już nie spotykam takiej praktyki, a szkoda.

  • Alice
    6 stycznia, 2016

    u mnie też kolędników nie było 😉

  • Mr Kaffeino
    6 stycznia, 2016

    Jestem na spacerze z psem. Przede mną idą chłopaki, może mają po 8-10 lat, omawiają temat gdzie opłaca się wstąpić z kolędą i zaśpiewać. Weryfikacja jest prosta. Przed domem gdzie stoi lepsza fura jest domniemanie, że lepiej płacą – są święta, chętniej groszem sypną. Biznes is biznes.

    Kiedy mieszkałem jeszcze z rodzicami, kiedy rozlegał się dzwonek u drzwi i kolędnicy zaczynali występ. Tato brał krzesło i siadał przed nimi. Kolęda kończyła się na ogół dość szybko, po jednej zwrotce. Tato czekał na odśpiewanie całej. Mina kolędników mówiła sama za siebie. Najchętniej brali by kasę za występ, ale po takim blamażu nawet im ciasto smakowało.

  • Agnieszka Wieczorek
    6 stycznia, 2016

    U mnie w tym roku nie chodził nikt, ani kolędnicy, ani królowie. To chyba pierwszy taki rok, zawsze ktoś był 🙂

  • Maria N.
    6 stycznia, 2016

    U mnie nie ma takiego zwyczaju, ale mnie to nie dziwi w końcu Wrocław to duże misto i dzieciaków nikt by blokach nie puścił. Za to pamiętam zimę u babci na wsi i tamtejszych kolędników i trzech króli :), ale teraz podobno już nie chodzą…cóż szkoda, bo to ładna tradycja

  • Łycha Smaków
    6 stycznia, 2016

    Nigdy nie dotarły do mnie przybysze, a szkoda…

  • Topmost Tree
    6 stycznia, 2016

    Happy new year, this is a nice post Karo. Keep it up

    topmosttree.blogspot.com

  • Sport to Pestka
    6 stycznia, 2016

    Pamiętam, że kiedy chodziłam jeszcze do szkoły, to pojawiali się kolędnicy. Dzieciaki z jakąś szopką zwykle. Szczerze mówiąc…jakoś od dobrych kilku lat już kolędnicy nie chodzą z kolędą…

  • Maamaa BaalBinkaa
    6 stycznia, 2016

    W Trzech Króli u Nas cisza i spokój, ale w Boże Narodzenie chodzą dzieci i śpiewają kolędy. Zawsze tylko pierwszą zwrotkę, zaledwie cztery wersy. O ile to małe dzieci to raczej nikt nie ma z tym problemu, ale jak przychodzą tacy gimnazjaliści na przykład to mój tata tak łatwo nie odpuszcza. Oni kończą śpiewać, wystawiają puszeczkę a tata magluje, „a dalej nie znacie? A druga zwrotka? Następnym razem lepiej się przygotujcie”.

  • Cracker
    6 stycznia, 2016

    Gdy przeczytałam tytuł wpisu, pomyślałam o tych innych uchodźcach :3 A tu proszę, temat nieco bardziej przyjemny, acz też nie do końca… Bo ja nie jestem za robieniem czegoś na odwal się. Więc w sumie cieszę się, iż w mojej miejscowości królowie nie pielgrzymowali :3

  • Carmy
    7 stycznia, 2016

    have a good day 🙂

  • Lady Lilith
    7 stycznia, 2016

    I hope your new year is off to an amazing start.

  • Agness
    7 stycznia, 2016

    Ja niestety nie mieszkam w Polsce, więc Święto 3 Króli zawsze mnie omija. Mama jednak zjade mi relację!

  • AniaGotuje
    7 stycznia, 2016

    U mnie kolędników brak..

  • Marionetka Mody
    7 stycznia, 2016

    dzięki 😉

  • Katarzyna
    7 stycznia, 2016

    Ja miałam w ubiegłym roku takie niespodziewane odwiedziny.Jeden z króli był trochę wyrośniety i lekko zalatywał piwkiem 😉

  • Paula
    7 stycznia, 2016

    Przypomniało mi się jak ja chodziłam kolędować. Fajnie wtedy było.

    U mnie http://demi-lovatooo.blog.pl/ NN zapraszam

  • tr3ndygirl fashion blog
    7 stycznia, 2016

    gorgeous post
    happy new year
    i wait you on my blog, see the new post
    fashion blogger
    kiss

  • Bartosz
    12 stycznia, 2016

    U mnie chodzą kolędnicy w pierwszy dzień świąt, czasem przebrani za śmierć diabła i króla, czasem nie przebrani, zdarza się, że i cała „szopka” jak konsultowali z księdzem. Gorzej bywało z 10 lat temu, bo z 10 grup chodziło… Ja z małopolski to tu taka tradycja 😉 Wolę jednak dzieciaki z puszką niż orkiestrę dętą chodzącą od 1 stycznia..

  • zjedz_mnie
    15 stycznia, 2016

    U mnie do tej pory nie ma takiego zwyczaju i dobrze. Ale w jednym roku przybył kominiarz z kalendarzem na nowy rok, tyle tylko, że nowy rok zaczął się jakieś 3 miesiące wcześniej. Widać bidulek nie miał pomocników i się nie wyrobił 🙂

  • makrela
    16 stycznia, 2016

    nie miałam podobnego zdarzenia. owszem parę razy przychodziły dzieci zaśpiewać kolędę.
    pamiętam za to, że jednego roku miałam kominiarską plagę – trzykrotnie odwiedzał mnie kominiarz z kalendarzem (i oczekiwaniem na pieniążka). za każdym razem inny i każdorazowo zapewniający, że to właśnie jego firma świadczy nam usługi kominiarskie. wyjaśnienie u źródła załatwiło sprawę.

  • Fithealthylife
    22 stycznia, 2016

    Nigdy nie daję pieniędzy, ale jedzenie zawsze 🙂