Ograniczenia są tylko w twojej głowie

Od czasu do czasu nawiedza mnie w nocy ten sam koszmar. Siedzę na sali pośród ludzi piszących egzamin i mam przed sobą białą kartkę. Patrzę na zadania, jakie przede mną postawiono i nie wiem nawet, jak się do nich zabrać. Ten sen to matura z matematyki. Matura, której wcale nie musiałam zdawać. Przez wiele lat miałam jednak głęboko zakorzenione w głowie przekonanie, że matematyka to jest coś, czemu nie potrafię dać rady. Teraz już wiem, że to tylko ograniczenia, które sama sobie zaprogramowałam.

ograniczenia

Choć w szkole podstawowej matematykę uwielbiałam i nawet zaliczyłam kilka konkursów matematycznych, w liceum nasze drogi się rozeszły. Może to efekt braku chemii z nauczycielami, a może obszerny program i zbyt mała ilość godzin sprawiły, że bez korepetycji ciężko było przyswoić coraz bardziej abstrakcyjne dla mnie pojęcia. Miałam jednak to szczęście, że matematyki zdawać nie musiałam, więc wybrałam historię. Zamierzałam zdawać na studia prawnicze, więc historia była mi bardziej potrzebna niż matematyka. Uznałam więc, że matematyki w tak rozbudowanej formie nigdy w życiu potrzebować już nie będę i mogę o niej zapomnieć. Tak bardzo wbiłam sobie do głowy, że matematyka jest nie dla mnie, że wybierając studia nie zastanawiałam się, co tak naprawdę mnie interesuje, tylko kluczem było to, czy nikt nie będzie wymagał ode mnie znajomości matematyki. Studia z matematyką wykluczałam na starcie.

Życie zrobiło jednak kilka zwrotów akcji i koniec z końcem wylądowałam na studiach ekonomicznych, gdzie matematyki nie dało się uniknąć. Postanowiłam więc zmierzyć się z tym koszmarem z przeszłości. Powiedziałam sobie, że przecież wszystko jest dla ludzi, a ja jako jednostka inteligentna muszę sobie z tym poradzić. Kosztowało to mnie sporo ciężkiej pracy i wymagało nadrobienia zaległości z liceum, ale limesy, ekstrema i inne potwory przestały być niezrozumiałymi szyframi. Ja, która uważałam, że matematyka to coś niewyobrażalnie trudnego i zupełnie nie dla mnie, dostałam czwórkę z egzaminu końcowego na studiach. Do dziś na myśl o tym rozpiera mnie nieopisana duma.

ograniczenia

Ta historia to tylko jeden z przykładów na to, że ograniczenia, które każą nam myśleć, ze czegoś nie potrafimy, coś jest nie dla nas lub coś zupełnie nas przerasta, tkwią tylko i wyłącznie w naszej głowie. Co ważniejsze, wiele z nich zaprogramowaliśmy sobie sami. Te ograniczenia często sprawiają, że rezygnujemy z walki o nasze marzenia, z góry skazując się na porażkę. Wiadomo, że są w życiu rzeczy, które przychodzą nam łatwo i takie, w które trzeba włożyć sporo ciężkiej pracy. Dziś jednak wiem na pewno, że nie ma rzeczy niemożliwych. Jeśli coś wydaje się nam zbyt trudne, nieosiągalne, nie dla nas, wystarczy podejść do tego jak do wyzwania i zmierzyć się z nim. Jestem przekonana, że w większości przypadków zakończy się to sukcesem. Bo jeśli czegoś bardzo chcemy, dlaczego mamy z tego rezygnować przez brak wiary w siebie?

ograniczenia

Dlaczego opisuję Wam tę historię dzisiaj? Przed nami nowy rok. Pewnie wiele z nas będzie czynić z tej okazji postanowienia noworoczne. Chciałam Was namówić do tego, żebyście nie rezygnowali z tych poważnych postanowień, które mają szansę zmienić Wasze życie tylko dlatego, że wydaje się to niemożliwe. Chciałam Wam życzyć sporej dawki wiary w siebie – bo dzięki niej, nie będziecie sami sobie programować w głowie ograniczeń. Bo możesz być kimkolwiek zechcesz – wszystko zaczyna się w głowie.

ograniczenia

No to teraz pochwalcie się Waszymi postanowieniami noworocznymi…

A jeśli nie macie postanowień noworocznych, zapraszam do mojego noworocznego wyzwania „365 day of happiness”. Kliknięcie zaprowadzi Was do grupy na Facebooku – razem sprawimy, że rok 2017 będzie wyjątkowy, a nastawienie do świata zmieni się już na zawsze. To jak? Dołączacie?

Buziaki!
signature
Subskrybuj, żeby nie przegapić żadnego posta!
Podaj swój e-mail, aby otrzymywać informacje o nowościach!
Tagi

Co o tym myślisz?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

  • jotka
    25 grudnia, 2016

    Od pewnego czasu nie robię noworocznych postanowień, bo nie dotrzymuję i potem mam wyrzuty sumienia…
    To dziwne, ale u mnie w snach czasami pojawia sie matura z matematyki 🙁

  • Magdalena N.
    25 grudnia, 2016

    Bardzo lubię postanowienia noworoczne i w tym roku mam tylko jedno. Zamierzam „wyluzować”. Mniej stresu i mniej pracy na 2017 rok 🙂

  • iwona
    25 grudnia, 2016

    Ja też mam takie sny, albo zdaję egzamin z matematyki, ale wyjeżdżam a tu walizka niespakowana a samolot tuż, tuż, albo mam wielkie wyjście, ale nie jestem gotowa a już trzeba wychodzić. To takie sny, które jak myślę, pokazują nasze zakręcenie, codzienny pęd i obawę, że nie zdołamy wszystkiego zrobić. Nie lubię tych snów. W nowym roku chce zwolnić i bardziej zadbać o siebie, a nie o wszystko i wszystkich wokół. Może przestanę tak śnić?

  • alessandra
    25 grudnia, 2016

    Interesting post. Merry Christmas
    http://www.alessandrastyle.com

  • L. B.
    25 grudnia, 2016

    Nie wspominam dobrze matematyki, miałam tylko jedną fajną nauczycielkę od tego przedmiotu. Nie byłam taka zła, ani dobra z matematyki, średnia, ale teraz od kilku lat mam z nią mało wspólnego, z czego też jestem zadowolona, jako typowa humanistka, lecz muszę przyznać, że nie da jej się tak całkowicie uniknąć, choćby się chciało. Mam kilka spraw-postanowień, które chciałabym załatwić/zrealizować w nowym roku, ale nie wiem czy mi się uda, więc też nie ma czym się zbytnio chwalić. Wszystkiego dobrego, dużo motywacji i inspiracji na ten 2017 rok Ci życzę. 😉

  • Paola Lauretano
    25 grudnia, 2016

    Interesting reading!
    Merry Christmas darling!
    Kisses, Paola.

    Expressyourself

    My Facebook

    My Instagram

  • Patrycja
    25 grudnia, 2016

    Ja nauczyłam się tego, że ograniczenia są właściwie tylko w naszej głowie. I zawsze powtarzam sobie, że wszystko jest efektem naszej pracy i możemy osiągnąć co tylko zechcemy.

  • Megly
    25 grudnia, 2016

    To jest dla mnie bardzo aktualne temat. Sporo o tym w ostatnim czasie myślałam. Udowodniłam sobie, że nie ma rzeczy niemożliwych. Przeskoczyłam samą siebie. Tylko wszystko ma swoją cenę. Osiągnęłam cel, ale pewnym kosztem. To też jest istotnie. Owszem, „sky is the limit”, jednak czasem trzeba też pamiętać, że sukces też ma swoją cenę.
    Pozdrawiam ciepło, świątecznie 🙂

  • czerwonafilizanka
    25 grudnia, 2016

    A ja nie mam postanowień.

  • MintElegance
    25 grudnia, 2016

    ja w tym roku chyba nie będę robić postanowień noworocznych, i tak nigdy nie udaje mi się ich zrealizować

  • tr3ndygirl fashion blog
    26 grudnia, 2016

    Happy Holidays dear! kisses
    fashion blogger

  • Linda
    26 grudnia, 2016

    Very good post! Merry Christmas! 🙂

  • Lawyerka
    26 grudnia, 2016

    Strach przed porażką, powodowany między innymi przez to, że skutecznie przywiązujemy się do wiary we własne ograniczenia potrafi czasami skutecznie uniemożliwić osiągnięcie tego, co byśmy naprawdę chcieli. Ten wpis świetnie w wpisuje się około noworoczny postanowieniowy czas. Ja mniej więcej mam w głowie zarys moich planów i celów na przyszły rok. Ale ja, jak to ja. Pewnie wkrótce wszystko zostanie skrupulatnie zapisane 🙂

  • Kathy Leonia
    26 grudnia, 2016

    ja lubię przekraczać granice i sięgać po niemożliwe. wedy czuję że zyję:)

  • Jyoti
    26 grudnia, 2016

    Lovely post! Kisses..Merry Christmas.
    Beauty and Fashion Freaks

  • Meggie
    26 grudnia, 2016

    Postanowień noworocznych nie robię chociaż może tym razem to zmienię 🙂

  • Meggie
    26 grudnia, 2016

    Wesołych Świąt 🙂

  • Rozwyrazowana
    26 grudnia, 2016

    Nauczyciel wuefu w podstawówce powiedział mi, że jestem beznadziejnym przypadkiem i nigdy nie nauczę się grać w siatkówkę.
    W kolejnych latach nie było lepiej, miałam udokumentowane problemy zdrowotne, w które nauczyciele nie wierzyli, forsowali mnie ponad siły, kończyło się to atakiem duszności i moim rosnącym przekonaniem, że naprawdę się nie nadaję.
    Na studiach miałam wf z mądrą kobietą. Rozgrzewki nie były lekkie, ale nie traciłam oddechu, a jak traciłam to mogłam zejść na bok – nie było problemu. Nauczyłam się też grać w siatkówkę.
    Dwa lata temu zaczęłam ćwiczyć na własną rękę. W tej chwili mam kondycję, jakiej nigdy w życiu nie miałam, nigdy nie będę profesjonalnym sportowcem, ale i tak jestem z siebie bardzo dumna. Szkoda, że tyle lat wątpiłam w siebie.

  • Gaja
    26 grudnia, 2016

    Ja mam podobną historię, ale z innym morałem. Myślę, że obie wersje warto rozważyć (i Twoją, i moją). Oto moja skrócona historia. A więc też z matematyką miałam na bakier od szkoły średniej, chociaż już w podstawówce zaczynała mnie nudzić. W szkole średniej nie dałam sobie rady z tą nudą i zupełnie na matematykę machnęłam ręką, na szczęście mogłam, bo to były czasy, kiedy mogłam sobie zamiast niej wybrać coś innego maturę. Studia – zero matematyki. Pierwsza praca – było trochę liczenia, ale na poziomie podstawowym 😉 Jednak zachłyśnięta powodzeniem w pracy, powiedziałam sobie: „dam sobie rady ze wszystkim, wszystkiego można się nauczyć” i po przeprowadzce dostałam się do pracy w dziale finansowym. Faktycznie, nauczyłam się, ale jednocześnie bardzo szybko przekonałam się, że tu nie chodzi tylko o naukę. Trzeba jeszcze swoje zajęcie lubić…

  • ariadna
    26 grudnia, 2016

    Moje postanowienia nigdy nie wiążą się z Nowym Rokiem 😉
    A wszystkim, którzy planują zmiany w swoim życiu, życzę powodzenia 🙂

  • Rena
    26 grudnia, 2016

    Oj u mnie matematyka była raczej omijana z daleka :-/, co do postanowień Noworocznych, nigdy ich nie robiłam, raczej jak coś sobie postanowię to tak staram się działać, niekoniecznie musi to być Nowy Rok, moje postanowienie ale nie Noworoczne to takie aby bardziej być cierpliwą i jeszcze aby powalczyć o lepsze ciało, ćwiczenia itd, ale czekam jeszcze z tym trochę bo postanowiłam że po operacji woreczka którą miałam 8 miesięcy temu nie chcę za wcześnie coś zrobić. Zapraszam do mnie, bo teraz nie zawitałaś 🙁

    http://spicetki.blog.pl/

  • Helen G.
    26 grudnia, 2016

    Dla mnie matematyka zawsze była zmorą. Ale masz racje, ograniczenia często rodzą się w głowie.

  • Carmy
    26 grudnia, 2016

    great post 🙂
    kiss

  • Dorota
    27 grudnia, 2016

    Z matematyką miałam różne przygody :)) Najlepsze jest to, że kiedy mi ktoś próbuje powiedzieć że nie potrafię, to udaje mi się go zadziwić swoimi możliwościami. I tego się trzymam, wszystko jest możliwe 🙂

  • Ervisha
    27 grudnia, 2016

    Nie robię noworocznych postanowień… uważam, ze lepiej jak przyjdzie to samo. Zazwyczaj ludzie postanawiają sobie to, tamto a i tak życie „płata figla” i nic z tego nie wychodzi – potem człowiek jest zawiedziony albo zły na samego siebie. Nich to przychodzi samo, tak od nas.. samo z siebie – wiadomo, że też trzeba się starać ale z drugiej strony nie ma co za wiele sobie obiecywać bo w zyciu bywa różnie 😉

  • Natalia
    27 grudnia, 2016

    Karo zgadzam się z Tobą, co do tego, że ograniczenia mamy w naszej głowie. Zaobserwowałam to na różnych osobach. Chwalone szybciej się uczą. Dzieci, w których wierzą rodzice szybciej pokonują wszelkie myślowe przeszkody, natomiast te przez rodziców niedoceniane, mimo, że czasem inteligentniejsze potrafią mieć ogromne kłopoty z nauką. Sama też przekonałam się, że umiem tylko tyle, na ile sobie pozwalam. Nie ma więc sensu twierdzić, że czegoś się nie nauczę, bo faktycznie tak będzie. Z postanowieniami noworocznymi jest problem, zwykle więcej zdziałałam, gdy niczego nie postanawiałam. To chyba zniechęcenie, bo inaczej nie potrafię tego nazwać. Miłego po świętach:)

  • Teresa
    27 grudnia, 2016

    Królowo bardzo mądry i pouczający wpis. Cieszę się, że Twoje życie tak się potoczyło, że mogłaś przekonać się, że i z matematyka da się żyć. a ta czwórka to dopiero było coś. Zgadzam się z Tobą, że sami siebie nieraz ograniczamy. Tak było i ze mną. Kiedy awansowałam, wydawało mnie się, że nie dam rady na nowym stanowisku, że to nie dla mnie, że to za trudne i żeby nie kolega, który mnie podbudowywał, to nie wiem, co by było . Moje obawy się nie sprawdziły. Byłam chwalona i ściągnięto mnie do jednostki nadrzędnej.
    Pozdrawiam Królowo. 🙂 .

  • Elżbieta
    27 grudnia, 2016

    Co do postanowień, od dawna nic sobie nie postanawiam, bo to nie ma przełożenia na praktykę.
    Zaś co do ograniczeń…zgadzam się. Sami sobie wmawiamy, że czegoś nie umiemy, nie damy zrobić, zamiast mówić…dam radę.
    Co gorsza, wierzymy gdy ktoś nam mówi…nie nadajesz się, nie umiesz….takich ludzi należy unikać, są jak wampiry, wysysają z nas pozytywną energię.
    Pozdrawiam serdecznie 🙂

    Karolina pytałaś o ciasto…czemu właśnie Izaura się nazywa ? Jest ono takie jak ta niewolnica, trochę czarne, trochę białe. 🙂

  • Lena
    27 grudnia, 2016

    ja też nic sobie nie postanawiam,jak chcę coś naprawdę zmienić to zmieniam,nieważne jaki mamy dzień 🙂
    A matematyki nigdy nie lubiłam, chociaż jak ktoś mi dobrze wytłumaczył to zgarniałam 5 za 5. A jak miałam kiepską nauczycielkę to leciały dwójki 😉

  • Zwykła Matka
    27 grudnia, 2016

    Ograniczenia i strach, presja, to wszystko siedzi w głowie i skutecznie blokuje nas przed jakimkolwiek działaniem 🙁

  • Marionetka Mody
    27 grudnia, 2016

    Zgadzam się w 100% ale chyba w niektórych sytuacjach z czystego lenistwa dalej stawiam sobie te ograniczenia. Chyba czas to zmienić.

  • Yolsh
    27 grudnia, 2016

    Już nie robię postanowień noworocznych. W kilku kwestiach plany zrobiłam i już zaczęłam je realizować.

  • Edyta Mój kawałek podłogi
    27 grudnia, 2016

    Bardzo podoba mi się takie podejście do tematu! Bardzo wiele można osiągnąć i zmienić ciężką pracą i wytrwałością. Najczęściej o faktycznych ograniczeniach można mówić w kwestiach ograniczeń fizycznych, a i nie raz niepełnosprawne osoby udowadniają, że wszystko i tak siedzi w głowie. Chcieć to móc, więc warto próbować i się nie zrażać pierwszą porażką 🙂

  • Cracker
    27 grudnia, 2016

    Bardzo fajny wpis i miła rada dla ludzi. Zgadzam się z Tobą, że ograniczenia są w naszej głowie. I jeszcze wtrącę swoje trzy grosze na temat tego, co Ty też podprogowo chcesz przekazać, a mianowicie o roli motywacji. Z Twojego wpisu wynika, że matematyki musiałaś się uczyć – bo sprawdziany, bo oceny, bo matura, a jak mus to musi uruchamia się motywacja zewnętrzna. A studia wybrałaś sobie sama, trafiła się ta nieszczęsna matematyka, ale tu sytuacja była inna – to Tobie zależało na tym, żeby ją zrozumieć, zależało na studiach – i to chyba bardziej motywacja wewnętrzna.
    Więc warto jeszcze dodać, że nam powinno na czymś zależeć. Tak dla siebie, a nie dlatego, że inni nam nakazują, lub jesteśmy zmuszeni coś osiągnąć 🙂

  • pirelka
    27 grudnia, 2016

    Zgadzam się, wszystkie Nasze ograniczenia są w głowie, wystarczy przestawić myślenie, otworzyć umysł i jesteśmy w stanie naprawdę wiele zdziałać.

  • Noel
    27 grudnia, 2016

    Ja standardowo – chcę zeszczupleć, ale tym razem chcę zmienić nawyki żywieniowe i zacząć ćwiczyć, żeby efekty były na stałe, a nie tylko na chwile.

  • Estera
    27 grudnia, 2016

    Bardzo rzadko pamiętam sny (może 1 w miesiącu), a jeżeli już, to najczęściej są to właśnie takie mega męczące sny w stylu tego, który opisałaś.
    Jeżeli chodzi o postanowienia noworoczne, to nie mam na razie konkretnie sprecyzowanych, chociaż myślę, że warto byłoby przysiąść nad kartką papieru i wypisać sobie kilka noworocznych celów 😉

  • barbara
    27 grudnia, 2016

    Przestałam robić postanowienia noworoczne, coś tam sobie planuję ale bez spinki…
    Wszystkiego NAJ! w Nowym Roku…pozdrawiam poświątecznie…

  • Ciekawska Magdalena
    27 grudnia, 2016

    oj tak tylko nas umysł nas ogranicza ;D

  • Mozaika Rzeczywistości
    27 grudnia, 2016

    Mam podobnie, choć w moim śnie chodzi o to, że nie mam ani matury ani nic jeszcze i muszę przeżyć całą niemalże edukację raz jeszcze. Koszmar po prostu.

    Na szczęście na razie nie słychać żadnych dźwięków związanych z remontami w okolicy.

    Wszystkiego co najlepsze w Nowym Roku, zdrowia, pomyślności i spełnienia marzeń. 🙂

    Pozdrawiam!

  • kosmetykofanki
    27 grudnia, 2016

    Świetny post kochana, moje noworoczne postanowienie to zdrowiej się odżywiać, więcej ćwiczyć i rzucić nałogi <3

  • monika olga czyta
    27 grudnia, 2016

    Dobrze napisane 🙂 Sama łapię się na tym, że często zupełnie niepotrzebnie narzucam sobie ograniczenia. Próbuję nad tym pracować 🙂

  • Slim Size Me
    27 grudnia, 2016

    Wyzwanie brzmi ciekawie i zaraz lece go szukać na FB. Tymczasem zgadzam się z Tobą, świetny wpis.

  • Basia Prym
    27 grudnia, 2016

    To prawda, że wszelkie ograniczenia tworzymy sami.
    Pomyślności w Nowym Roku! Pozdrawiam! 🙂

    xxBasia

  • kuchnia u Krysi
    27 grudnia, 2016

    Kiedy przekonałam się, że „chcieć to móc” zmieniłam swoje podejście do niektórych spraw, do własnych wyzwań i to mnie motywuje. I właśnie wtedy przestałam robić sobie postanowienia noworoczne, bo i tak potem zapominałam co takiego sobie przyrzekłam.
    Fajny, ciekawy post Karolinko.
    Wszystkiego Spełnionego w Nowym Roku 🙂

  • Cyrysia
    28 grudnia, 2016

    Ja nigdy nie robię żadnych postanowień noworocznych. Wyznaję zasadę. Będzie co ma być i tyle.

  • GI.
    28 grudnia, 2016

    great post!
    have a ncie day,
    xoxo Gina

    new post
    http://f-lover-fashion-blog.blogspot.it

  • Czarownica z Bagien
    28 grudnia, 2016

    To oczywiste, że wszystko zaczyna się w naszych głowach. Wszelkie fobie, natręctwa, wszelkie „nie dam rady” itd. Bywają rzeczy niemożliwe, ale nie jest ich znowu tak wiele. Inna sprawa, że niektórzy planują sobie coś na wyrost i potem sobie z tym rzeczywiście nie radzą mimo wysiłków i starań, co jest źródłem dodatkowych frustracji. Trzeba umieć ocenić realność zamierzeń, nawet jeśli są trudne, ale gdzieś w podświadomości wiemy, że jednak damy radę. Wiadomo przecież, że planowanie lotu na Marsa raczej nie leży w sferze naszych możliwości, ale już na przykład wystartowanie w teleturnieju o tematyce astronomicznej – jak najbardziej tak.
    Gratuluję przełamania swoich słabości i nabrania wiary w siebie. Chcieć, to móc! I tak trzymać 🙂

    A mi po nocach śni się matura z fizyki, której nigdy nie zdawałam. Sądzę, że bierze się to z tego, że naciskano mnie, żebym zadawała, bo prawie wszyscy z mojej klasy (mat-fiz) zdawali – wybierali się na politechnikę. Ja wybrałam oprócz matematyki geografię, bo wybierałam się na ekonomię właśnie. Chyba mieli mi to za złe (nauczyciel fizyki na przykład nie postawił mi piątki na świadectwie maturalnym, choć tak mi wychodziło z ocen, piątkę mieli tylko ci, którzy podchodzili do matury z fizyki i wychodziła im z ocen. Szóstek wtedy jeszcze nie stawiano). Ot takie tam duperele, ale po nocach się śnią.
    Pozdrawiam

  • Alice
    28 grudnia, 2016

    W zupełności się z Tobą zgadzam:-) Czasem nie mamy wyboru i życie samo zmusza nas do robienia rzeczy, których przedtem nie potrafiliśmy. Udanej zabawy sylwestrowej 🙂

  • Kobieta po 30
    28 grudnia, 2016

    Bardzo motywujący i otwierający oczy post…
    Co do snów – mam podobnie, ciągle sni mi się szkoła, egzaminy, te sny wracają co jakiś czas, trudno się od nich uwolnić…edukację, w takim tradycyjnym wydaniu, skończyłam już dobre lata temu, więc te sny są dla mnie zaskoczeniem

  • Carmy
    28 grudnia, 2016

    have a great day 🙂

  • Agata
    28 grudnia, 2016

    W przyszłym roku będę musiała powalczyć ze swoimi ograniczeniami 🙂 mam nadzieję, że dam radę 🙂

  • Eleine
    28 grudnia, 2016

    Great post dear

    http://iameleine.blogspot.com/

  • Agnieszka Wieczorek
    28 grudnia, 2016

    Całkowicie się z Tobą zgadzam. Ograniczenia najczęściej powstają w naszych głowach i szkoda, że w żaden sposób nie pozwalamy sobie wytłumaczyć, iż to tylko nasz wymysł. Trzeba nauczyć się wierzyć we własne siły i przesuwać granice swoich możliwości.

  • Marzena
    28 grudnia, 2016

    Ja uważam, że można wszystko. Ograniczenia stawiamy sobie sami i tyle. Czasami różne sytuacje sprawiają, że nie wszystko nam się udaje, ale walczyć warto. Ja długo nie wierzyłam w siebie, teraz jest zdecydowanie lepiej. Walczę dalej, bo ciągle gdzieś z tyłu głowy pewne myśli wracają 🙂 ale warto 🙂

  • Gil Zetbase
    28 grudnia, 2016

    Amazing post!
    Happy Holidays!
    Gil Zetbase
    http://gilzetbase.com/

  • parrafraza
    28 grudnia, 2016

    Masz rację, że bardzo często mamy w głowach blokadę. I czasami tylko naprawdę olbrzymia motywacja jest w stanie ją przezwyciężyć. A co do matematyki.. Większość szkoły podstawowej i całe liceum z trudem wyciągałam matmę na trójkę i wierzyłam święcie, że jako humanistka nie jestem w stanie w żaden sposób zrozumieć jakichkolwiek tajników matematycznych. No a potem w klasie maturalnej wypadł mi dysk, musiałam leżeć i ponieważ nie mogłam chodzić na zajęcia przygotowujące do matury, przychodziła do mnie do domu nasza pani profesor matematyki. W kilka tygodni przerobiła ze mną cały materiał. Zdawałam na maturze matematykę jako przedmiot wybrany i zdałam ją na czwórkę.
    Najwyraźniej blokada matematyczna puściła 😉
    Moje postanowienia noworoczne? Oj, chyba jeszcze ich nie mam.
    Ale życzę Ci już teraz awansem: Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku 🙂

  • Testowania Czas
    29 grudnia, 2016

    Akurat matematykę uwielbiałam i szukałam studiów, gdzie mogłam zdawać ją na egzaminach. I trochę poszłam na łatwiznę, bo tak naprawdę marzyłam o innych studiach, ale bałam się, że nie zdam. W szkole średniej myślałam o stomatologii, ale nauczycielka biologii zdecydowanie odrzuciła mnie od tego przedmiotu. Teraz mam swoje przemyślenia odnośnie pracy. Może czas ją zmienić?

  • Becomingbeauty
    29 grudnia, 2016

    idealny post właśnie przed Nowym Rokiem, bo pokazuje że się da, tylko trzeba chcieć i uwierzyć w siebie ;D ja kiedyś wierzyłam w siebie jak ikt inny, niestety po paru przykrych incydentach w życiu już nie jest tak łatwo i kolorowo jak kiedyś, ataki paniki, strach, ból wszystkiego tylko po to, żeby czegoś uniknąć i czasem nawet durne rzeczy sprawiają, że ja nie mam ochoty czegoś robić, bo jestem w tym słaba, a jedną z moich cech jest też perfekcyjność, jak coś robię musi być idealnie, inaczej wolę tego nie robić.. więc dużo wysiłku mi sprawia przekonanie się do czegoś, wyjście z comfort zone i zrobienie czegoś i wiele razy przekonałam się, że wystarczy spróbować, a od razu idzie lepiej :)!

    a tak w ogóle, kocham matematykę! haha <3 nie jestem w niej mistrzem, bo matura rozszerzona nie poszła mi zbyt rewelacyjnie, ale mimo to po 6 latach ukończenia liceum i studiowania języków, dalej udzielam korepetycji z matematyki i sprawia mi to ogromną przyjemność! <3 ludzie rozwiązują krzyżówki albo sudoku, a ja siadam nad zadaniami z matmy ;D

  • Paola Lauretano
    29 grudnia, 2016

    I hope you enjoyed your holiday and you looking forward to the new year!
    Kisses, Paola.
    Expressyourself

  • Sylwia
    29 grudnia, 2016

    Jakbym czytała o sobie i matmie 😀 w licuem był to mój znienawidzony przedmiot. Gdy poszłam na studia i zobaczyłam w planie zajęć matematykę, to się popłakałam 😀 Ale potem dotarło do mnie, że zdecydowanie wolę sobie coś policzyć niż uczyć się książki na pamięć 😉 Może nie szło mi wybitnie, ale widziałam postępy. Tak samo przed maturą – zawzięłam się, przysiadlam sama i okazało się, że gdy człowiek pozbędzie się ograniczeń, może zrobić dużo więcej.

  • Cracker
    29 grudnia, 2016

    Nowy adres pojawi się po kliknięciu w mój pseudonim artystyczny 😉

  • http://sin-nancy.blog.pl/
    29 grudnia, 2016

    Witam 🙂 Wszystko co piszesz, to oczywiście prawda 🙂 Wiara w siebie i ciężka praca potrafią pokonać niejedną barierę i doprowadzić do realizacji marzenia, ale co zrobić jak się ma za mało wytrwałości? Albo 100 pomysłów na minutę i w końcu żaden nie wydaje się do końca sensowny? Ja mam właśnie wiele różnych planów i celów, ale koniec końców jakoś nie potrafię przy nich wytrwać albo coś robię, bo mnie interesuje, pociąga, a potem się zastanawiam, po co mi to właściwie było, mogłam swój czas spożytkować na coś bardziej przyszłościowego, co zapewni mi lepsze perspektywy. Ogólnie staram się za bardzo nie rozpamiętywać przeszłości i nie żałować podjętych decyzji, ale czasem właśnie mnie ogarnia takie poczucie, że właściwie to ciężko mi się zabrać za coś konkretnie i dążyć do czegoś naprawdę skutecznie. A moim noworocznym postanowieniem jest szczęśliwie urodzić i nauczyć się, jak zajmować się małym dzieckiem, które już wkrótce przyjdzie na świat i postarać się zapewnić mu wszystko, czego będzie potrzebowało 🙂

  • ivana split
    29 grudnia, 2016

    I agree with you. Often the limitations are only in our head. We make ourselves believe that we’re not good at something, when all we need is more practice. I believe that talent is responsible for 5 % of someone’s success, the rest is hard work. I always thought I was bad at math but maybe I was just lazy. Maybe I just didn’t work hard enough. I’m good with languages and they say these two things are connected.

    Interesting that you ended up studying economics! I guess you had to study math there:).

    I wish you a happy New Year!

  • Maria
    29 grudnia, 2016

    Ja nie robię noworocznych postanowień-bo i tak się ich nie trzymam, ale z tymi ograniczeniami to masz absolutną rację – to tylko siedzi w naszej głowie.

  • Frida
    29 grudnia, 2016

    Dlatego ja bardzo często zadaję sobie krótkie, wieloznaczne pytanie „i co z tego”. Nie wyjdzie mi coś? I co z tego? Po prostu będę żyć dalej. Dziwne ale….pomaga:)

  • Angela :)
    29 grudnia, 2016

    Ja niestety matmę mam obowiązkową i trochę przed nią drżę… Ale to jest właśnie siła tego ograniczania siebie w głowie i staram się z tym walczyć. Po prostu muszę bardziej zakasać rękawy:)

  • modyfikacjaduszy.blogspot.com
    29 grudnia, 2016

    Zgadzam się z Tobą, wszystko siedzi w głowie. Chociaż ja mimo wszystko nadal nie lubię matematyki i nie chciałabym się już jej uczyć 😛
    Jednak jak ktoś bardzo chce to może wszystko.
    Ja mam kilka postanowień, mam nadzieję, że uda mi się je zrealizować.
    Chcę przeczytać minimum 30 książek w roku
    Nauczyć się chociaż podstaw j. włoskiego
    Wybrać się na fajne wakacje oraz odwiedzić Włochy ;p

  • Pearlita
    29 grudnia, 2016

    Ja byłam w liceum na profilu biologiczno-chemicznym, bo chciałam iść na stomatologię, ale okazało się, że to nie moja bajka, nie walczyłam też o to za bardzo, więc może wcale aż tak mocno mi nie zależało… Ja chciałabym od nowego roku zacząć zdrowiej żyć, zobaczymy co z tego wyniknie.

  • Przyznam szczerze, że ja nigdy nie lubiłem matematyki, nie interesowała mnie i nadal jej nie lubię. To nie dla mnie ta dziedzina tym bardziej, że nie można wszystkiego umieć i na wszystkim się znać. W wielu krajach np. USA, tam najważniejsza jest specjalizacja i na to się kładzie nacisk. Nasz system edukacji nie jest doskonały i ma szereg wad. Jeden zna się doskonale na matematyce, drugi na biologii, inny na gastronomi. I tak już jest.

    Pozdrawiam serdecznie i życzę szczęśliwego Nowego Roku! 🙂
    Patryk

  • Pani KoModa
    29 grudnia, 2016

    Masz rację nie ma co się spinać 🙂
    A na spokojnie walczyć o swoje cele i do nich dążyć 🙂

  • Blackswan
    30 grudnia, 2016

    Happy holidays, dear! xoxo

  • Świnka
    30 grudnia, 2016

    Inspirujący tekst! Rzeczywiście warto się nad tym zastanowić! 🙂

  • Keep Your Balance
    30 grudnia, 2016

    Świetny tekst. Super, że przytoczyłam swój przykład, swoją historię… Tak, zgadzam się z tym, co napisałaś i wierzę, że wszystko jest możliwe 🙂 czas podsumowań i postanowień jeszcze przede mną 🙂

  • Nieidealnaanna
    30 grudnia, 2016

    U mnie tylko jedno postanowienie, ale ogromne – całościowo zadbać o zdrowie, a sama wiesz, że to coś co kosztuje wiele wysiłku, samozaparcia i wielu kroków milowych 🙂 Szczęśliwego Nowego Roku 🙂

  • Pojedyncza
    30 grudnia, 2016

    Moja przygoda z matematyką jest bardzo podobna do Twojej – a nawet bardziej przewrotna, bo finalnie skończyłam studia… matematyczne. 😉 Różnie się w życiu układa…
    Cieszę się, że kiedyś zbuntowałam się przeciw przyklejonej mi przez rodziców i nauczycieli łatce, że jestem humanistką i z matematyką mi nie po drodze. Moje życie wyglądałoby zupełnie inaczej, gdybym uległa tym opiniom i nie spróbowała swoich sił – właściwie wbrew wszystkiemu. Nie żałuję tego ani trochę. Tylko czasem się zastanawiam, czy dziś podjęłabym te same kroki, czy też postąpiłabym bardziej zachowawczo, nie wychodząc ze swojej strefy komfortu…

  • Emilia
    30 grudnia, 2016

    Ja mam wrażenie, że moje ograniczenia siedzą w żołądu – dosłownie nic zrobić nie mogę, bo co chwile chora jestem, na całe szczęście jak tylko czuje się dobrze biorę za papier czy laptopa i działam 🙂

  • Bookendorfina
    30 grudnia, 2016

    Trochę późno w życiu, ale jednak, przekonałam się, że faktycznie sporo ograniczeń wynika z naszej wewnętrznej blokady, bo kiedyś ktoś nam powiedział, że czegoś nie potrafimy lub nie mamy do tego smykałki. Trzeba koniecznie samemu sprawdzać, bo może się okazać, że to co miało być naszą słabością jest naszym wielkim, choć jeszcze nieodkrytym, atutem. 🙂

  • Miguel
    31 grudnia, 2016

    Interesting post dear 😀 Im agree!

    NEW REVIEW POST | Latest Drugstore Beauty Products of 2016.
    InstagramFacebook Oficial PageMiguel Gouveia / Blog Pieces Of Me 😀

  • Marzena T (Mania)
    31 grudnia, 2016

    Mądre przemyślenia ! Masz racje, często To my sami stawiamy sobie największe ograniczenia. Warto wierzyć w siebie i próbować ! Ja mam słomiany zapał i ciągle z nim walczę

  • Katarzyna
    31 grudnia, 2016

    Nie raz przekonałam się ,że wiara w siebie potrafi zdziałać cuda. Dlatego nigdy się nie poddaje i nie rezygnuję z marzeń. Wszystkiego Dobrego w Nowym Roku

  • Alice
    31 grudnia, 2016

    bardzo mądry post 🙂 zgadzam się z Tobą 🙂

  • Lenya
    31 grudnia, 2016

    May this year bring new happiness, new goals, new achievements and a lot of new inspirations on your life, Karo. Wishing you an year fully loaded with happiness.
    hugs
    Lenya
    FashionDreams&Lifestyle

  • Emily Tang
    1 stycznia, 2017

    my 2017 resolution is to finish all my lab work for my phd research

  • Monika Dudzik
    1 stycznia, 2017

    Czynników wpływających na programowanie tego, co nam siedzi w głowach jest sporo. Szkoła, rodzina, otoczenie. Ale jeśli coś nas uwiera, to znak, by to zmienić. Pozbywanie się ograniczeń, które obniżają komfort naszego życia, to harówa. Ale warta efektów.

  • Monica
    2 stycznia, 2017

    No tak, zgadzam się, że ograniczenia są tylko w głowie, jest jednak wiele „ale” związanych z tym, jak te ograniczenia pokonać. To wcale nie takie proste jakby się wydawało. Trzeba mieć mocną silną wolę, być pewnym siebie i dobrze zorganizowanym, jeśli chce się osiągnąć jakikolwiek cel. No dobra, nikt nie mówił, że będzie łatwo 😉 nie ma nic za darmo 😉
    Nie wierzę w noworoczne postanowienia…choć przyznam szczerze, iż jest coś tym, że otwiera się z początkiem nowego roku „czystą kartę”.I tylko my decydujemy czym i jak ją zapełnimy.
    Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku!

  • PsychoLogika
    4 stycznia, 2017

    Ograniczenia są niedobre,bo zabierają nam wiarę we własne możliwości, zamykają niektóre drzwi,przez które moglibyśmy jednak przejść. Warto próbować a nie od razu dyskwalifikować się. Ale warto pamiętać,że „nie ma rzeczy niemożliwych” jest kłamstwem,bo są rzeczy niemożliwe i nie wszystko możemy ogarnąć. Tylko najpierw trzeba sprawdzić czy damy sobie radę a potem dopiero stwierdzać jak jest. Sprawdzać możenie niekoniecznie tylko raz. Pozdrawiam 😉

  • Sharon D.
    5 stycznia, 2017

    You are right – limitations are only in our head. It is good to keep that in mind.
    All the best in your New Year initiative. 😀

  • Marina_green77
    30 stycznia, 2017

    Masz zdecydowanie rację, ograniczenia są tylko w naszej głowie, może nie zawsze, ale często jest tak, że jeżeli zdecydujemy, że damy radę to zrobimy wszystko, żeby nam się udało, a jeżeli stwierdzimy, że nie damy rady to nie ruszymy nawet palcem.
    Nasz mózg nie wie jaka jest rzeczywista prawda, wierzy w to co mu podajemy za prawdę.
    Dlatego nie zamykajmy/ nie skreślajmy z góry jakiejś drogi, możliwości, rozwiązania. Nie raz pozytywne rezultaty przechodzą nasze oczekiwania i potem okazuje się , ze tak naprawdę nie docenialiśmy sami siebie 🙂

  • Helen G.
    15 sierpnia, 2017

    Bardzo słusznie powiedziałaś, ograniczenia mamy głównie w swojej głowie. Sami się na nie niestety często programujemy 🙂

  • Magdalena
    17 grudnia, 2019

    Matematyka nigdy nie była moją miłością szkolną.. Choć wybrałam zawód ściśle z nią związany 🙂 zabawne, jakbym zrobiła swoim słabościom na przekór. 🙂 Za to mój mąż to geniusz matematyczny 🙂 olimpiady i te sprawy… Mój syn ma zatem z nas obojga 😀 zainteresowanie matematyką.
    Czasem ograniczenia są w naszej głowie, ale ja tak myślę, że czasem tez jest tak, że na niekóre egzaminy i na pewne decyzje jeszcze nie dojrzeliśmy. Przecież można je 'odłożyć’ w czasie.

  • Iwona
    20 grudnia, 2019

    Absolutnie masz rację! To jest tylko kwestia pozytywnego podejścia i czasem dużo pracy, ale warto się zmierzyć z problemami, żeby je przezwyciężyć 🙂