Wyprzedażowa matematyka wg Camaieu

Jak chyba większość kobiet, uwielbiam kupować ciuchy na wyprzedażach. Rzecz jasna, nie zawsze uda się coś znaleźć, bo towar bywa już przebrany, ale czasem trafi się jakaś perełka. Na ostatnie zakupy udałam się jednak w konkretnym celu i zakupu dokonałam. Tyle, że zupełnie przy okazji padłam ofiarą wyprzedażowej sztuczki.

Jako, iż po ciąży trochę schudłam, a i upodobania i oczekiwania wobec ciuchów nieco mi się zmieniły, postanowiłam kupić sobie jakieś ciuchy do pracy. Jednym z celów na mojej trasie zakupów był sklep Camaieu, który ostatnimi czasu odpowiada mi pod względem proponowanego stylu i sporej kolorystyki. Rozejrzałam się po sklepie i od razu wpadła mi w oko bluzka. Przymierzyłam i postanowiłam nabyć. Spojrzałam na metkę, która radośnie obwieszczała, że należy mi się zniżka -50%. Ale… potem spojrzałam na cenę i rachunek przestał mi się zgadzać. Bluzka przeceniona była z 79,90 zł na 63,92 zł. Wg metki kosztować więc powinna 39,95 zł, a naliczony rabat w rzeczywistości wynosi raptem 20%.

Postanowiłam swoje wątpliwości wyjaśnić przy kasie, gdzie dowiedziałam się, że „To cena jest najważniejsza. Po prostu skończyły nam się inne metki”. A ja uważam, że to zupełnie nieuczciwa praktyka. Bo jeśli ktoś jednak ceny na metce nie policzy, wyjdzie przekonany, że artykuł kupił taniej o połowę, a może kupi coś właśnie dlatego, że o tę połowę teoretycznie jest przecenione.

Czy naprawdę nie da się nic  sprzedać, nie oszukując przy tym klienta? Oj, brzydko, brzydko, zwłaszcza, że Camaieu, to jeden z moich ulubionych sklepów. Do ostatnich zakupów.

Wychodząc na kolejne zakupy, pamiętajcie więc o sprytnych sztuczkach, które stosują w sklepach, aby przekonać nas do zakupu czegokolwiek:

  • Nie do końca prawdziwe rabaty – jak wyżej.
  • Cena wyprzedażowa jest taka sama jak przed wyprzedażą, po prostu produkt ma dwie naklejki, aby sprawiać wrażenie przecenionego…
  • lub co gorsza cena wyprzedażowa jest wyższa od ceny regularnej, co już w ogóle trudno wytłumaczyć
  • choć to zabronione, w wielu sklepach i tak znajdują się lustra wyszczuplające, które mają zachęcić nas do zakupu ubrać, bo rzekomo wyglądamy w nich korzystniej. Tą samą rolę spełnia światło nad lustrem – światło padające znad lustra sprawi że część naszej sylwetki zostanie
    okryta cieniem dzięki czemu będziemy wydawać się szczuplejsi.
  • w wielu sklepach rozpyla się przyjemne zapachy, które nas relaksują, przyjemnie się kojarzą i wciągają w wir zakupów
  • pani sprzedawczyni będzie nas zachwalać pod niebiosa, choćbyśmy w przymierzanym ciuchu wyglądały jak baleron w gumce – jej celem jest sprzedać produkt – przepraszam tych uczciwych, ale naprawdę trudno uwierzyć mi w bezinteresowność sprzedawcy
  • odpowiednia temperatura ma za zadanie jak najdłużej zatrzymać nas w sklepie – latem musi być chłodno, zimą ciepło
  • światło w przymierzalniach jest miękkie i przyciemnione, żebyś dobrze wyglądała we wszystkich kolorach, które na siebie włożysz – nie dawaj się nabrać – jeśli jest Ci w którymś z kolorów źle, to tak właśnie jest
  • sklepy często wynajmują osoby, które zaczynają się interesować tym samym ciuchem co my – w obawie przed utratą możliwości jego kupna, kupimy go.
  • sprytna cena – jest napisane 39,99 zł – myślisz – tracę 30 zł, a stracisz pewnie 40 zł, bo jak znam życie, sprzedawczyni będzie chciała być grosik dłużna
  • zdarza się, że obniżki mają charakter iluzoryczny – wyższe ceny nigdy nie obowiązywały
  • informacje na wywieszkach, bilbordach często informują o korzystnych
    warunkach wyprzedaży sezonowej dotyczącej całego asortymentu w sklepie. W
    praktyce tylko część towaru jest objęta promocją

Znacie jeszcze jakieś inne nieczyste chwyty?

P.S. Bluzkę i tak kupiłam. Kupiłabym pewnie także w normalnej cenie – denerwuje mnie jednak, że sklep który lubię chciał tak nieuczciwie traktować swoje klientki.

Buziaki!
signature
Subskrybuj, żeby nie przegapić żadnego posta!
Podaj swój e-mail, aby otrzymywać informacje o nowościach!
Tagi

Co o tym myślisz?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

1 komentarz
  • Elżbieta Dz.
    28 listopada, 2013

    To ja z innej beczki…
    Rozmawiałam z pewną Panią która prowadzi jak ja bloga kulinarnego z tą różnicą że ona to robi od kilku lat. W ubiegłym roku zgłosiła się do niej potężna firma spożywcza z propozycją współpracy. Ona im na 6 mcy baner reklamowy na swojej stronie a oni jej świetne szkolenie 3-dniowe z autorytetem kulinarnym w pensjonacie w górach. Ok, dogadali się, przyszło zaproszenie pojechała i co się okazało…za trzy dni przyszłoby jej zapłacić tylko 900zł… 🙂 Resztę czyli 99zł dopłaciła do niej ww firma. Zorientowała się w porę piz…drzwiami tyle ją widzieli. A dodam, że nie była sama w takiej sytuacji. A więc…marka, renoma wcale nie idą w parze z uczciwością. 🙂 miłego dnia życzę.

  • rose vanilla
    28 listopada, 2013

    mam nadzieję, że i ja po ciąży ładnie schudnę, albo chociaż wrócę do rozmiaru wyjściowego 😉 Co do praktyk które wymieniłaś zdecydowanie denerwują mnie wyszczuplające lustra. Niby 100% pewności nie ma że to lustro Cię wyszczupla, ale różnica jest na tyle widoczna, że w domu już nie wygląda się tak fajnie 🙂 Oj znam to :/ Jednak wyprzedaże to nie tylko zło, jeśli zna się sklep i wie jakie zwykle są ceny, np w znanych sieciówkach typu Reserved, jesteśmy w stanie rozpoznać promocje. Ja kiedyś polowałam na skórzane kozaki które kosztowały ok 300 zł, po paru przecenach kopiłam je za 100zł, a sezon później wprowadzili je znowu po starej cenie 🙂

    • admin
      28 listopada, 2013

      Ja w momencie najniższym ważyłam 7 kg mniej niż przed ciążą. Niestety już trochę odrobiłam, bo siedzący tryb życia nie sprzyja… Ale jak się karmi piersią, to się fajnie chudnie, a potem jak maluch zaczyna być aktywny, to w ogóle nie ma się czasu na jedzenie i idzie jak z płatka. Gorzej właśnie jak się do pracy wraca….

  • Jadwiga K.
    28 listopada, 2013

    Szczerze mówiąc nie wiedziałam o tej osobie, która sztucznie się interesuje tym co my, byśmy podjęli decyzję o zakupie, o reszcie sztuczek wiedziałam, ale tutaj to szok po prostu 😉 Najlepszy jest jednak New Yorker, do którego już nie chodzę, ale pamiętam, że codziennie na daną rzecz na wyprzedaży potrafiła być inna cena, raz 39,99 potem 59,99, potem 49,99 i potem znów 39,99;D I najlepsze jest to, że oni kiedyś nie ściągali starych cen tylko człowiek w domu taką stertę odklejał i się śmiał;D

    • Marta
      28 listopada, 2013

      o tak, z tym New Yorkerem to absolutna prawda, sama się przekonałam, paranoja. Na wyprzedażach raczej nie bywam, nie umiem się odnaleźć w szalejącym tłumie, zresztą zazwyczaj mojego rozmiaru już nie ma, chyba schodzi najszybciej. Ale ogólnie, te wszystkie praktyki sklepów, aby tylko sprzedać, mnie irytują :/

  • Dorota Zalepa
    29 listopada, 2013

    Z tymi wyprzedażami to naprawdę jest niezły cyrk. Często spotykam się z praktykami zawyżania cen, przed ich obniżką. Ładnie to wszystko wypunktowałaś.

  • Aurora
    30 listopada, 2013

    Łeee… to ja byłam dotąd naiwna 😉

  • Kasia Pietras
    4 grudnia, 2013

    Ja też słyszałam, że na metkach umieszczane są wysokie ceny, które nigdy nie obowiązywały. A my potem jaramy się, że kupujemy buty za 200 a nie za 400, tymczasem one z założenia miały kosztować 200, a warte są pewnie 50 😉