Matrioshka czy Miss Universe – letnie nastroje z Indigo

Jeśli chodzi o tematy paznokci, to u mnie to dziedzina, której towarzyszy hasło „nigdy nie mów nigdy”. Długo wzbraniałam się bowiem, nim doceniłam manicure hybrydowy. Kiedyś też na moich paznokciach dominowały ciemne kolory, od kilku miesięcy i tutaj nastąpiły zmiany. Wypróbowałam jaśniejsze kolory, odcienie neonowe, a nawet baby boomer, który wyjątkowo przypadł mi do gustu i lubię do niego wracać. Dziś jednak pokażę Wam moje dwa letnie odcienie od Indigo.
Dlaczego tak długo zwlekałam z manicure hybrydowym? Ano dlatego, że mam dość słabe paznokcie i bałam się, że tego typu manicure dodatkowo je jeszcze osłabi. O ile w liceum nosiłam długie paznokcie, to teraz nie byłam w stanie ich zapuścić, bo były cienkie jak papier i pękały. W końcu dałam się namówić na manicure hybrydowy i okazało się, że paznokcie wzmocnione hybrydą są dużo bardziej wytrzymałe i da się je zapuścić. Mam nawet wrażenie, że od pewnego czasu zaczęły szybciej rosnąć. Oczywiście ze względu na pracę przy komputerze nie mogę sobie pozwolić na super długie paznokcie, bo to po ludzku niewygodne. Doceniam jednak to, że paznokcie są wzmocnione, a lakier trzyma się na nich trzy tygodnie i dłużej. Zwykły lakier wystarczał mi na jakieś 2-3 dni. A jak wiadomo dłonie są naszą wizytówką – a odpryśnięty lakier też coś o nas mówi, niekoniecznie dobrego.

Jako, że salon, w którym robię paznokcie pracuje głównie na produktach Indigo, to właśnie odcienie tej marki najczęściej goszczą na moich paznokciach. Dlatego dziś właśnie chciałam Wam pokazać moje wakacyjne szaleństwa.
Pierwszy z odcieni to Matrioshka – przepiękny odcień, do którego z pewnością jeszcze będę wracać. To odcień amarantu z nutą czerwieni – kolor idealny dla osób, które nie czują się na tyle odważnie, by pozwolić sobie na klasyczną czerwień na paznokciach. Ten odcień z pewnością je ośmieli. Matrioshka od Indigo jest energetyczna i wyjątkowa. Świetnie sprawdzi się zarówno na co dzień, jak i na większe okazje.

Drugi z odcieni, na jaki pozwoliłam sobie tego lata to Miss Universe. To słodki, nasycony odcień różu z niewielką nutą pomarańczy – nie jest to typowy lakier neonowy, ale jest już odcieniem, który ciąży do odcieni neonowych. Stąd moim zdaniem to odcień raczej na lato – kiedy możemy pozwolić sobie na więcej szaleństwa. Taki odcień już nie zawsze sprawdzi się na co dzień – na pewno nie we wszystkich profesjach. Miss Universe jest odcieniem z jednej z poprzednich kolekcji, więc nie jest już łatwo dostępny, ale można znaleźć w ofercie zbliżone do niego tony.
Jeśli o mnie chodzi chyba jednak bliższa kolorystycznie mi była Matrioshka. Ma w sobie coś z klasyki i jest dość uniwersalna. Te zabawy z kolorami jednak przekonały mnie, że warto eksperymentować, bo czasem możemy sami siebie zaskoczyć.
A jeśli wolicie jaśniejsze tony, to podrzucam mój pastelowy, tęczowy manicure (klik)
A u Was co aktualnie na paznokciach?


