Chwyć za pierś!

Przeglądając dzisiaj wiadomości trafiłam na informację o amerykańskiej dziennikarce Amy Robach, która chcąc zachęcić kobiety do robienia mammografii na wizji poddała się badaniu i dowiedziała się, że sama jest chora na raka piersi. Rzuciłam okiem na kalendarz. No tak – październik już minął –  ten miesiąc, kiedy o raku piersi mówi się więcej niż o innej porze roku. Mój kalendarz… no tak, ja mam też jeszcze jedną niezałatwioną sprawę w tym temacie? A Ty? Badasz swoje piersi regularnie? A może czas na pierwszy raz…?

 Fot.: kadr z programu „Good Morning America”

Na raka piersi zmarła moja prababcia, więc mimo dwóch pokoleń przerwy mam świadomość tego, że ryzyko zachorowania jest u mnie większe niż u innych. Dlatego już od młodego wieku starałam się podchodzić do tematu świadomie i piersi badać, choć nigdy do końca nie wiedziałam, czego właściwie należy tam szukać. Kiedy na kolejne urodziny robiłam sobie USG piersi – taki mój prezent dla samej siebie – i zapytałam lekarza, co właściwie powinnam tam znaleźć, odpowiedział: Chodzi o to, żeby nic tam Pani nie znalazła. I rzeczywiście, kiedy już człowiek znajdzie, to wie, że to jest „coś” niepokojącego.

Przekonałam się o tym kilka miesięcy temu, jeszcze podczas karmienia piersią. Nagle pod prysznicem zauważyłam spory guzek, który nawet wystawał ponad pierś, kiedy zbierał się w niej pokarm. Nawet trudno mi było opisać, co wtedy czułam. Najpierw pomyślałam, że przecież ja nie mogę być chora, bo tyle co urodziłam dziecko, a mój synek mnie potrzebuje. Potem przez głowę przebiegła myśl, a co jeśli się okaże, że to jednak rak? A co jeśli stracę pierś? Jak być kobietą bez piersi? Nie jestem Angeliną Jolie, więc dla mnie cholernie trudno… Dwa dni bicia się z myślami i z duszą na ramieniu pojechałam na USG. Okazało się, że to spora torbiel. Kamień z serca. Lekarz kazał mi jednak po zakończeniu karmienia skonsultować się z onkologiem, żeby zdecydować, czy ją usunąć czy tylko obserwować…

To jest właśnie moja niezałatwiona sprawa. Od dwóch miesięcy. Dziś obiecuję sobie i Wam, że w poniedziałek zadzwonię i umówię się na wizytę. Bo ze zdrowiem nie ma żartów. Bo mój synek mnie potrzebuje i nie mogę sobie pozwolić na to, by nie zadbać o siebie.

Fot.: Gerald Geronimo

Mamy już listopad. Przez najbliższy rok o raku piersi będzie się znów mówiło mniej, aż do kolejnego października. Może jednak to dziś jest najlepszy dzień, aby o siebie zadbać? Może to właśnie dziś wieczorem, biorąc prysznic, zrób coś dla siebie i zbadaj się? Może – tak jak ja z okazji urodzin, a może w prezencie mikołajkowym zrób sobie USG piersi? Kobieto, zadbaj o siebie! Chwyć za piersi!

PS. A dla tych nieprzekonanych najlepsza kampania zachęcająca do badań, na jaką trafiłam:

Buziaki!
signature
Subskrybuj, żeby nie przegapić żadnego posta!
Podaj swój e-mail, aby otrzymywać informacje o nowościach!
Tagi

Co o tym myślisz?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

1 komentarz
  • piękniejestżyć
    15 listopada, 2013

    Taki post właśnie planowałam w październiku, żałuję, że na planach się skończyło bo warto mówić.
    Raz w roku robię sobie kompletny przegląd, myślę, że tak jak robi się przegląd swojego auta, to tym bardziej warto taki przegląd zrobić sobie samemu. Zrobiłam USG piersi, cytologię, byłam u dermatologa, okulisty, zrobiłam badania laboratoryjne. I cieszę się, że jest dobrze.

  • Asia Ruszczyk
    16 listopada, 2013

    każdy mysli że jego to nie dodtyczy i niestety się nie bada :/

  • Jadwiga K.
    16 listopada, 2013

    Wolę sobie nie wyobrażać co czułabym na miejscu tej dziennikarki, dowiedzieć się przy kręceniu programu o takiej rzeczy:( Ja pomimo młodego wieku chodzę na USG i nie bagatelizuję tego.

  • Elżbieta Dz.
    16 listopada, 2013

    Badam, choć w mojej rodzinie na szczęście nie było raka, ostrożności nigdy dość.