Szampon Million Gloss Gliss Kur – połysk z obciążeniem

Ten szampon oczarowuje opakowaniem. Piękne turkusowe opakowanie mieniące się hologramem sprawia, że chcemy je mieć w swojej łazience. Z użytkowaniem jest już gorzej – Million Gloss to połysk, za który musisz jednak zapłacić obciążeniem włosów. Nie u każdego więc się sprawdzi.

Z założenia szampon dedykowany jest włosom matowym i bez połysku. Producent pisze o technologii laminowania blasku i otulaniu włosów kompleksem z płynną keratyną. Efektem ma być blask i regeneracja. Okazuje się jednak, że ten blask ma swoją cenę.
Wróćmy jednak do samego szamponu. Kiedy otworzysz tę piękną butelkę, z pewnością pierwsze na co zwrócisz uwagę to jego zapach. Jest bardzo intensywny, można powiedzieć, że zawiera męską nutę, ale to pewnie zasługa paczuli, która jest mocno wyczuwalna w jego zapachu. Jeśli nie lubisz tej nuty zapachowej, możesz mieć problem, bo zapach utrzymuje się na włosach także po ich umyciu. Plusem jest to, że będzie także odpowiadał panom.
Szampon ma bladoniebieskie kolor i gęstą, można nawet powiedzieć żelową, konsystencję. To dobrze wpływa na jego wydajność. Dzięki temu także dobrze nakłada się na włosy i świetnie się pieni. Można powiedzieć, że aż za dobrze, bo trzeba sporo wysiłku, by go spłukać. Jeśli tego nie zrobimy dokładnie, może pojawić się łupież, lepiej więc poświęcić temu uwagę. Ja jednak ze względu na moje gęste, grube włosy mocno pieniące się szampony bardzo lubię, więc ten jak najbardziej wpasował się w mój gust. I muszę przyznać, że myje i oczyszcza włosy bardzo skutecznie.

No i przejdźmy do tego obiecanego blasku. Po pierwszych myciach jest on niemal niedostrzegalny, po regularnym stosowaniu zaczyna być zauważalny. Niestety kompleks, który ma otulać i nabłyszczać włosy, bardzo je także obciąża. W efekcie włosy może i błyszczą, ale szybciej się przetłuszczają. W grubych włosach jak moje nie jest to szczególnie dokuczliwe, po prostu trzeba je częściej odświeżać. Przypuszczam jednak, że właścicieli cienkich włosów po takim szamponie mogą mieć na głowie przetłuszczone strąki.
Wiele osób narzeka także, że po użyciu ich włosy są sztywne i nieprzyjemne w dotyku. U siebie tego nie zauważyłam, ale ze względu na to, że moje włosy są naprawdę gęste i wymagają pomocy w rozczesywaniu, zawsze używam odżywki. Stąd pewnie ten efekt mnie nie dotknął.
Szampon nie jest drogi. Kosztuje ok. 12 zł za 400 ml. Czasem na promocji można go kupić nawet w cenie poniżej 10 zł.

Podsumowując, szampon Million Gloss Gliss Kur bardzo dobrze myje włosy – jeśli potrzebujecie gęstego, dobrze pieniącego się szamponu, który dobrze usunie zanieczyszczenia, możecie po niego sięgnąć. Jeśli oczekujecie natychmiast spektakularnego połysku – tutaj możecie się rozczarować. Szampon nadaje połysk po regularnym stosowaniu, ale nie jest to efekt „wow”. Miałam już szampony np. z Yves Rocher, które nadawały połysk już po pierwszym myciu. Jeśli macie włosy przetłuszczające się u nasady – tutaj także musicie uważać, ten szampon może je dodatkowo obciążyć. Może więc warto sięgnąć po inne produkty z linii Gliss Kur. A jeśli chcecie ładnie opakowanego kosmetyku, który będzie zdobił waszą łazienkę, to ten szampon zdecydowanie wygrywa z konkurencją.
Tutaj znajdziecie post o odżywce w sprayu z tej serii: klik

Używacie szamponów Gliss Kur? A może polecicie jakiś szampon, który nadaje włosom piękny połysk?


