Projekt Finanse – budżet lipcowy 2016

Sporo czasu temu postanowiłam odzyskać kontrolę nad swoim budżetem. Nie było to łatwe, bo pierwszym krokiem było spisywanie wszystkich codziennych wydatków. To zaś trzeba sobie wypracować i wymaga żelaznej dyscypliny. O wiele łatwiej wydaje się pieniądze. Odnotowanie tego wymaga już nieco wysiłku. Pierwsze miesiące były naprawdę trudne, w końcu jednak udało się. Dziś opowiem Wam, jak wyglądał mój budżet lipcowy i jakie mam w tym temacie postanowienia na kolejne miesiące.

budżet lipcowy

Zacznę jednak od spisywania wydatków. Zapisywanie ich w notesie jest może i proste, ale potem trzeba do nich usiąść i pogrupować je, żeby wysnuć jakieś wnioski. Z początkowej wersji analogowej przerzuciłam się więc na cyfrową. Szukałam programu, który pozwoliłby mi skatalogować te wydatki tak, by móc potem je analizować i wprowadzać korekty. Przerobiłam kilka z nich, żaden jednak nie spełniał moich oczekiwań na tyle, abym zdecydowała się z nim zżyć. Egzamin zdał dopiero budżet przygotowany przez Michała Szafrańskiego z bloga „Jak oszczędzać pieniądze”. To właśnie niepozorny arkusz kalkulacyjny wygrał ze skomplikowanymi programami i sprawił, że zaczęłam dość skrupulatnie zapisywać i analizować wydatki.

A jak te wydatki wyglądają? Jako, że sierpień mamy jeszcze w toku, pokażę Wam mój budżet lipcowy. Nie będę się posługiwać kwotami, a wartościami procentowymi, bo każdy z Was zarabia inne kwoty, więc trudno będzie odnosić się do kwot. Skupimy się więc na udziale poszczególnych wydatków w całości.

Jeśli chodzi o procentową strukturę wydatków, mój budżet lipcowy wygląda to następująco:

Jedzenie 12%

Mieszkanie 32%

Transport 3%

Telekomunikacja 2%

Opieka zdrowotna 1%

Ubrania 7%

Higiena 8%

Dzieci 3%

Rozrywka 2%

Inne wydatki 1%

Spłata długów 29%

budżet lipcowy

Jeśli chodzi o jedzenie, może nie jest to sporo w stosunku do całości budżetu, ale myślę, że byłabym w stanie spokojnie wydawać mniej. Wyszło więcej, bo lipiec był naszym wakacyjnym miesiącem, więc siłą rzeczy było więcej jedzenia „na mieście”. Po urlopie wejście w rytm pracy zabrało mi też trochę czasu, więc zamiast jeść śniadania w domu, często kupowałam coś w drodze do pracy. Ten zbędny luksus postanowiłam w kolejnym miesiącu wyeliminować, więc myślę, że będę w stanie zaoszczędzić w tym punkcie.

Jeśli chodzi o mieszkanie, w lipcu wydatków było sporo, bo mieszczą się tutaj nie tylko czynsz, ale także wyposażenie mieszkania oraz rachunki za prąd, gaz czy naprawy. Wydatki są moim zdaniem optymalne i trudno będzie tutaj coś zaoszczędzić. Spodziewam się jednak oszczędności w dziale transport, bo w lipcu do zwykłych kosztów paliwa i samochodu doszły koszty biletów PKP w związku z wyjazdem na wakacje.

W dziale telekomunikacja zawierają się koszty telefonu, internetu i telewizji. Tutaj niestety nie widzę na chwilę obecną możliwości zmniejszenia wydatków, bo na telefon wydaję naprawdę niewiele, jeśli chodzi o internet mam prędkość dostateczną do moich potrzeb, a telewizja to pakiet, który ma kanały przyjazne juniorowi. Tańszy niestety nie miałby tych kanałów, które uważam za edukacyjne i możliwe do oglądania przez malucha.

Opieka zdrowotna w lipcu to wydatki na lekarstwa – jak to zwykle bywa nieplanowane.

Wydatki na ubrania w lipcu były spore (w sierpniu też takie będą), co wiąże się z kompletowaniem wyprawki przedszkolnej dla juniora. Przez wakacje wyrósł on na tyle mocno, że jego garderoba wymagała odświeżenia i powiększenia o jeden rozmiar. To samo z butami. Myślę, że we wrześniu te wydatki będzie można trochę zredukować.

Jeśli chodzi o dział higiena, który zawiera nie tylko środki czystości, ale także fryzjera, kosmetyczkę i… wydatki na kosmetyki, było to moje największe zaskoczenie. Na lipcowe wydatki składają się niemal w całości kosmetyki i uświadomiłam sobie, że wydaję na nie naprawdę sporą kwotę. Jako cel na kolejny miesiąc powzięłam więc obniżenie ich o połowę. Nie wiem czy mi się to uda – trzymajcie kciuki.

Pod hasłem dzieci skrywają się głównie wydatki na zabawki, artykuły szkolne, dodatkowe zajęcia, opłaty za przedszkole itp. O ile w lipcu opłat za przedszkole nie było, to poszaleliśmy trochę w kwestii zabawek. Niestety w tym temacie trudno mi się oprzeć, choć zdaję sobie sprawę, że junior zabawek ma sporo i są to wydatki zupełnie niekonieczne.

Jeśli chodzi o rozrywkę, procentowo nie stanowiła ona dużego obciążenia budżetu. To głównie wydatki wakacyjne oraz moje czasopisma. Tych ostatnich nie kupuję wiele – kiedyś kupowałam co miesiąc kilkanaście tytułów, teraz są to 3-4 pozycje w miesiącu.

W dziale „inne wydatki” zawierają się te, które trudno przyporządkować, a więc wydatki na dodatkowe usługi, prezenty, edukację, podatki czy dobroczynność. U mnie budżet lipcowy zawiera w tej pozycji głównie wydatki na szewca, bo wolny czas postanowiłam poświęcić na uporządkowanie szafki z butami i uzupełnienie braków w obuwiu.

Spłata długów wygląda złowieszczo, ale znaczny procent budżetu związany jest ze spłatą mojego zakupionego niedawno samochodu oraz posiadanych kredytów. Część z tych wydatków w miesiącu lipcu się zakończyło, więc sierpniu powinny być one nieco ograniczone.

budżet lipcowy

Wnioski na kolejny miesiąc

  1. Ograniczyć wydatki na jedzenie – myślę, że stanie się to bez wysiłku w związku z wyeliminowaniem do minimum jedzenia na mieście i kupowania gotowych kanapek do pracy. Widzę już, że sierpień pod tym względem będzie wyglądał lepiej.
  2. Ograniczyć wydatki na kosmetyki – często wchodząc do drogerii po jakąś potrzebną rzecz, impulsywnie pakuję do koszyka takie, bez których mogłabym się obejść. Daje to miesięcznie wydatki nawet na poziomie kilkuset złotych miesięcznie. Tutaj postanowiłam narzucić sobie dyscyplinę i może sierpień nie jest jeszcze pod tym względem doskonały, ale… jest widoczna poprawa, co pewnie wkrótce Wam pokażę.

Tak wyglądał mój budżet lipcowy. Najbardziej cieszy mnie jednak to, że po tych kilku miesiącach czuwania nad budżetem domowym wreszcie wyrobiłam w sobie nawyk zapisywania wszystkich wydatków, co mam nadzieję wkrótce przełoży się na świadome zarządzanie domowym budżetem. Mam nadzieję, że wkrótce nie tylko zapomnę o kredytach, ale zacznie mi rosnąć kupka oszczędności.

A Wy prowadzicie domowe budżety? Ciekawa jestem czy macie świadomość, na co najbardziej uciekają Wam pieniądze…?