Czy nasz świat nienawidzi kobiet?

Obserwując wydarzenia na świecie coraz bardziej nabieram przekonania, że nasz świat nie jest stworzony dla kobiet. Nie tak dawno kobiety w Polsce musiały wyjść na ulice, by walczyć o swoją wolność, którą się nam nam po kawałku odbiera. O prawo decydowania o sobie. Kobiety ukraińskie doświadczają okrucieństwa wojny, a kobiety rosyjskie opłakują swoich synów, z których ktoś zrobił mięso armatnie. A gdzieś dalej, w Iranie, kobiety mordowane są za to, że niewłaściwie się ubierają, bo tak sobie wymyślili przywódcy religijni. Mam wrażenie, że oddaliśmy władzę mężczyznom, którzy nienawidzą kobiet. I stworzyli nam świat, który nienawidzi kobiet.
Przyznam, że od samego początku nie rozumiem, dlaczego w naszym kraju na wskroś katolickim tak bardzo dyskutujemy nad prawem kobiet do aborcji. Dlaczego odbieramy kobietom możliwość samodzielnego podejmowania decyzji? Przecież skoro jesteśmy krajem katolickim, nie powinniśmy się obawiać tego, że Polki masowo będę usuwać ciąże. To wcale nie jest decyzja łatwa i często pozostawia traumę na całe życie. Panowie chyba nie do końca zdają sobie sprawę z tego, bo przecież w przypadku niechcianej ciąży z „przygody” bez zawahania potrafią położyć kasę na stół. Dziś pozwala się kobietom umierać, bo lekarze nie mają odwagi usunąć zagrażającego życiu płodu. Nie daje się kobiecie możliwości wyboru. Bo o wybór tutaj chodzi tak naprawdę, a nie przyzwolenie.

Mam wrażenie, że od lat próbuje się sprowadzić kobiety wyłącznie do roli matek i strażniczek domowego ogniska. Tylko w czasach, gdy nasze babcie czy prababcie strzegły tego ogniska, nasi dziadkowie zarabiali tyle, że byli w stanie utrzymać 8-10 dzieci. Dziś, gdy jedno z rodziców nie pracuje trudno utrzymać rodzinę, nawet z osławionym 500+, które przez inflację zupełnie straciło na wartości. A skoro pracujemy, chcemy się rozwijać i dzielić obowiązkami. I tak się dzieje w młodych rodzinach, ale starsi panowie, którzy chcą rządzić tym światem zupełnie tego nie rozumieją. W myśl zasady, że kiedyś to były czasy… Ale czy warto się cofać w imię sentymentów?

Przyznam jednak, że ogromnie wstrząsnęło mną to, co dzieje się w Iranie. Może temat w naszym kraju trochę przysłania nam wojna, a może jest trochę niepopularny. Ale od kilkunastu tygodni kobiety masowo obcinają tam włosy i płoną chusty zdjęte z kobiecych głów. A wszystko przez śmierć 22-letniej Kurdyjki, Mahsy Amini. Na początku września została ona zatrzymana przez policję obyczajową podczas wizyty w Teheranie pod pretekstem nieodpowiednio założonej chusty, która niewystarczająco zakrywała włosy. Dziewczyna miała wrócić po godzinie, jednak nie wróciła… Po dwóch godzinach trafiła na oddział intensywnej terapii, gdzie zmarła. Policja utrzymywała, że dziewczyna dostała wylewu i zawału serca na skutek stresu, szpital poinformował, że dziewczyna miała pękniętą czaszkę od silnego uderzenia. Po jakimś czasie jednak ta informacja zniknęła.

Dotychczas w Iranie do przepisów dotyczących ubioru podchodzono dość liberalnie. Poprzedni prezydent nie podchodził do tego tak restrykcyjnie i nastąpiła obyczajowa odwilż. W tym roku jednak obecny prezydent zaostrzył przepisy i policja obyczajowa zaczęła surowo egzekwować przestrzeganie prawa. Już wtedy Iranki wyszły na ulice i zaczęły protestować. Śmierć Mahsy Amini przelała jednak czarę – protesty rozlały się na cały kraj. Iranki (i nie tylko, bo zrobiły to symbolicznie także francuskie aktorki Juliette Binoche, Marion Cotillard i Isabelle Adjani), symbolicznie ścinają włosy. Na ulicach kobiety zrzucają chusty z głów i palą je. W Teheranie popalono posterunek policji. Co budujące w protestach biorą też udział młodzi mężczyźni, którzy niejednokrotnie potem tracą życie w egzekucjach. Ale to pokazuje, że świat się zmienia. Chce się zmienić. Że ten stary świat, który nienawidzi kobiet musi się skończyć.



Coraz częściej myślę, że ten świat nienawidzi kobiet. A może nienawidzą nas starsi, smutni panowie, sfrustrowani swoim życiem i tym, że kobiety odnoszą swoje sukcesy i mają odwagę być szczęśliwe. Ale nie tak to powinno wyglądać… Czy potrzebujemy takich wstrząsów i dramatów? Gdzie jest wolność, nasze prawo do decydowania o sobie? Gdzie są szacunek, zrozumienie, empatia? Kobiety nie powinny umierać w imię religii i odebranej wolności. Nigdzie na świecie.
