Wiosenne tęczowe paznokcie

Zazwyczaj noszę paznokcie w ciemnych kolorach, bo w takich lepiej się czuję. Jednak nadchodząca wiosna (która u nas coś ostatecznie nadejść nie może) skłoniła mnie do eksperymentów w tym obszarze i postanowiłam zdecydować się na pastelowe, tęczowe kolory. Żeby jednak było nietuzinkowo i naprawdę wiosennie postawiłam na efekt ombre. Wyszło naprawdę fantastycznie.

Paznokcie udało mi się zrobić na dwa dni przed całkowitym zamknięciem branży beauty. Mój wybór cieszy mnie więc podwójnie, bo na jasnych paznokciach nie widać tak bardzo odrostu, nawet jeśli są tęczowe. Może uda mi się dotrwać do otwarcia, choć w sumie nikt z nas nie wie, co nam szykuje rząd. Na rynku dostępnych jest wiele zestawów startowych różnych marek, które pozwalają na samodzielne wykonanie sobie paznokci hybrydowych w domu. Sama nawet taki posiadam, jednak wyciągam go tylko w sytuacjach awaryjnych. Paznokcie wolę jednak oddawać w fachowe ręce w myśl zasady, że każdy z nas powinien robić to, co potrafi najlepiej.

Większość z nas posługuje się sprawnie jedną ręką, a drugą trochę gorzej. W moim przypadku było to zawsze widoczne na hybrydach, które robiłam sobie sama w domu. Po wizycie w salonie paznokcie nie tylko prezentują się staranniej, ale także mam perfekcyjnie opracowane skórki. Stanowi to tę przysłowiową „wisienkę na torcie” pięknych dłoni. Moja wyprawa do salonu kosmetycznego to także godzinka relaksu dla mnie. Ja mogę odpocząć od codziennego pośpiechu, a w tym czasie moje dłonie nabierają nowego wizerunku.

Tęczowe paznokcie ombre powstały przy użyciu gąbeczki, na którą nakłada się lakier, a następnie delikatnie przykłada się do paznokcia. Praca jest dość czasochłonna i wymaga cierpliwości, ale musicie przyznać, że efekt robi wrażenie. Ja jestem nimi autentycznie zachwycona! Są delikatnie, oryginalne i świetnie komponują się do wiosennych stylizacji, a rozjaśniają te w ciemniejszych kolorach.

Moje paznokcie robię w Centrum Zdrowia i Urody „Mayorka” (klik). Cenię sobie nie tylko umiejętności i kwalifikacje tamtejszego teamu, ale przede wszystkim panujące tam standardy bezpieczeństwa. Na to radzę Wam zwracać uwagę i to nie tylko w czasie pandemii. Wszystkie narzędzia są otwierane przy mnie, przez co mam gwarancję, że nie były wcześniej używane podczas innego zabiegu. Jednorazowy pilniczek dostaję po zabiegu do domu. To gwarancja, że nie wróci on do ponownego użytku. A uwierzcie mi, widziałam salony, gdzie pilniczki były myte i wracały do kolejnego klienta. Niby nic takiego? Do czasu, gdy nie nabawimy się jakiejś przykrej dolegliwości. Jeśli więc odwiedzacie salony kosmetyczne zwracajcie uwagę przede wszystkim na ten aspekt bezpieczeństwa!
A Wy co tam nosicie na paznokciach na wiosnę?

